Pamiętam te dni aż za dobrze. Rano wstawałam zmęczona, chociaż tak naprawdę w ogóle dobrze nie spałam. Dziecko płakało, ja chodziłam po mieszkaniu w piżamie, włosy związane w kok, zimna kawa gdzieś na blacie… i miałam wrażenie, że niczego nie ogarniam tak, jak powinnam. Wystarczyło kilka minut w mediach społecznościowych i to uczucie tylko się pogłębiało. Uśmiechnięte mamy, spokojne dzieci, piękne domy. Wszystko wyglądało tak… prosto. A ja wtedy szczerze myślałam, że problem jest we mnie.

Ta presja, którą same na siebie nakładamy

Nikt cię na to nie przygotuje. Na ten wewnętrzny głos, który odzywa się zawsze wtedy, gdy coś nie idzie zgodnie z planem. Kiedy dziecko płacze dłużej, niż się spodziewałaś. Kiedy nie zasypia „zgodnie z tabelkami”. Kiedy się złości, nie chce jeść albo zachowuje się zupełnie inaczej, niż sobie wyobrażałaś. Zaczynasz szukać odpowiedzi. Czytasz artykuły, dyskusje, porady. Każdy mówi coś innego. Jedni mówią, że masz być konsekwentna, inni że łagodna. Jedni mówią, żeby pozwolić się wypłakać, inni że nigdy. A ty próbujesz znaleźć właściwą drogę. A kiedy jej nie znajdujesz, pojawia się poczucie, że zawodzisz. Pamiętam, jak wieczorem kładłam się do łóżka i odtwarzałam w głowie cały dzień. Każdy moment, który mogłam zrobić lepiej. Każde podniesienie głosu. Każdą chwilę, kiedy zabrakło mi cierpliwości. I mówiłam sobie: „Dobra mama tak nie robi.” Tylko że prawda jest taka, że dobra mama właśnie to robi. Bo jest tylko człowiekiem.

Macierzyństwo nie jest takie, jak je sobie wyobrażałyśmy

Zanim zostaniemy mamami, mamy pewne wyobrażenie. Że będzie trudno, ale pięknie. Że będziemy wiedzieć, co robić. Że stworzymy z dzieckiem piękny rytm dnia. Rzeczywistość jest często zupełnie inna. Niektóre dni są chaotyczne. Niewyspane. Pełne niepewności. Są dni, kiedy masz wrażenie, że tylko gasisz jeden problem za drugim. Kiedy nie masz czasu ani zjeść, ani odpocząć. Kiedy czujesz, że zgubiłaś samą siebie. A mimo to nikt o tym głośno nie mówi. Bo to nie pasuje do obrazu „szczęśliwego macierzyństwa”.

Prawda, którą musiałam sobie pozwolić przyjąć

Długo zajęło mi, zanim to przed sobą przyznałam. Że nie muszę być idealna. Że tak naprawdę nawet nie mogę. Że robię to, co potrafię najlepiej, z tym, co mam, w tej chwili, w której jestem. I że to wystarczy. To nie było jedno wielkie olśnienie. Raczej małe momenty. Jak ten, kiedy siedziałam na podłodze, całkowicie wyczerpana, bez energii, żeby coś wymyślać. Po prostu tam byłam. A moje dziecko przyszło, usiadło obok mnie i oparło głowę na moim ramieniu. W tamtej chwili zrozumiałam coś bardzo ważnego. Dla niego nie ma znaczenia, jak „produktywny” był ten dzień. Nie ma znaczenia, czy byłam perfekcyjna. Dla niego jestem wystarczająca. Taka, jaka jestem.

Porównywanie to cichy wróg

Przez bardzo długi czas się porównywałam. Z koleżankami, z mamami w internecie, z wyobrażeniem tego, jaka powinnam być. I za każdym razem miałam wrażenie, że jestem w tyle. Tylko że każda mama ma zupełnie inną rzeczywistość. Jedna ma spokojniejsze dziecko. Inna ma więcej wsparcia. Kolejna ma inną osobowość, więcej energii albo po prostu inne warunki. A to, co widzimy na zewnątrz, to tylko fragment. Nikt nie pokazuje tych momentów, kiedy siedzi na podłodze ze łzami w oczach. Nikt nie pokazuje bezradności, zmęczenia, wątpliwości. A one tam są. U każdej z nas.

Są dni, kiedy się nie udaje – i to jest w porządku

Są dni, kiedy się starasz, a mimo to nic nie działa. Dziecko jest rozdrażnione, ty jesteś zmęczona, wszystko idzie nie tak. I wtedy masz poczucie, że nie dajesz rady. Ale dajesz radę. Nawet jeśli tak się nie czujesz. Nawet jeśli wydaje ci się, że robisz za mało. Nawet jeśli masz wyrzuty sumienia. To, że się starasz, że ci zależy, że o tym myślisz… właśnie to czyni dobrą mamę. Nie perfekcja.

Pozwól sobie być niedoskonałą

Przez długi czas żyłam z przekonaniem, że muszę wszystko ogarnąć sama i najlepiej w stu procentach. Że dobra mama ma zawsze energię, zawsze cierpliwość i zawsze wie, co robić. Że odpoczynek to coś, na co trzeba „zasłużyć”. Tylko że rzeczywistość stopniowo nauczyła mnie czegoś zupełnie innego. Są dni, kiedy po prostu nie masz siły. Kiedy kończy ci się cierpliwość, kiedy czujesz, że potrzebujesz chociaż kilku minut ciszy. I właśnie wtedy pojawia się ten wewnętrzny głos, który mówi, że powinnaś wytrzymać więcej, starać się bardziej, robić więcej. Ale nie musisz. W porządku jest włączyć dzieciom bajkę, żeby na chwilę odetchnąć. W porządku jest, jeśli nie masz siły gotować i wybierzesz prostsze rozwiązanie. W porządku jest, jeśli nie masz ochoty się bawić i po prostu usiądziesz obok nich i będziesz. Macierzyństwo to nie jest wyścig. To nie lista zadań, które trzeba codziennie wykonać perfekcyjnie. To długa droga, na której uczysz się także ty sama. A jeśli pozwolisz sobie być niedoskonała, poczujesz ulgę większą, niż teraz jesteś w stanie sobie wyobrazić.

Dzieci pamiętają coś zupełnie innego

Często mamy wrażenie, że musimy robić więcej. Wymyślać zabawy, planować aktywności, rozwijać, stymulować, zajmować. Że jeśli tego nie robimy, coś zaniedbujemy. Że powinnyśmy być bardziej kreatywne, bardziej aktywne, lepsze. Tylko że dzieci nie widzą świata tak jak my. One nie pamiętają, czy codziennie przygotowałaś „idealną aktywność”. Nie pamiętają, czy w domu było perfekcyjnie posprzątane albo czy jedzenie było zawsze zdrowe i zbilansowane. Nie pamiętają, czy reagowałaś idealnie w każdej sytuacji. Pamiętają emocje. Pamiętają, jak się przy tobie czuły. Czy mogły się przytulić. Czy je przytuliłaś, kiedy były smutne. Czy się do nich uśmiechałaś. Czy byłaś ich bezpiecznym miejscem, kiedy tego potrzebowały. I to właśnie im dajesz każdego dnia, nawet jeśli masz wrażenie, że to za mało. Nawet jeśli masz dzień, który wydaje ci się zwyczajny albo nieudany. Dla nich właśnie ten „zwyczajny dzień” jest najważniejszy.

Bądź dla siebie łagodna

Czasami jesteśmy wobec siebie znacznie surowsze niż wobec kogokolwiek innego. Potrafimy karać się za każdy błąd, wypominać sobie każde potknięcie, analizować każdą sytuację, którą mogłyśmy zrobić lepiej. Spróbuj jednak wyobrazić sobie, że przychodzi do ciebie przyjaciółka. Zmęczona, ze łzami w oczach i mówi: „Mam wrażenie, że nie jestem dobrą mamą.” Co byś jej powiedziała? Na pewno byś jej nie oceniła. Nie zaczęłabyś wyliczać jej błędów. Przytuliłabyś ją. Uspokoiłabyś ją, że robi wszystko, co może. Że to, co czuje, jest normalne. Że jest wystarczająca. Dlaczego nie potrafisz powiedzieć tego samego sobie? Ty też zasługujesz na zrozumienie. Ty też zasługujesz na łagodność. Nie musisz być dla siebie surowa, żeby być dobrą mamą. Wręcz przeciwnie – kiedy będziesz dla siebie delikatniejsza, wszystko stanie się łatwiejsze. I łatwiej będzie ci dawać miłość dalej.

A jeśli masz dziś trudny dzień…

Może dziś nie był dobry dzień. Może miałaś wrażenie, że wszystko idzie nie tak. Że zareagowałaś inaczej, niż byś chciała. Że podniosłaś głos, że zabrakło ci cierpliwości, że czegoś nie udało się zrobić. I może teraz siedzisz i zastanawiasz się, co mogłaś zrobić lepiej. Ale spróbuj się na chwilę zatrzymać. Dziś też byłaś przy swoim dziecku. Dziś też się starałaś. Dziś też dałaś mu część siebie – swój czas, swoją energię, swoją uwagę. Nawet jeśli nie było idealnie. I to się liczy. Nie idealne reakcje. Nie idealne dni. Ale codzienny wysiłek, którego może nikt nie widzi, ale twoje dziecko go czuje.

Dajesz radę – nawet jeśli masz wrażenie, że nie

Może czasem masz wrażenie, że robisz za mało. Że powinnaś być lepsza, spokojniejsza, bardziej cierpliwa. Że inne mamy radzą sobie lepiej. Ale prawda jest taka, że każda mama ma swoje trudne dni. Każda ma momenty wątpliwości. Każda czasem nie jest pewna, czy robi wszystko dobrze. Różnica polega tylko na tym, że mało o tym mówimy. Ty jednak robisz dokładnie to, czego potrzebuje twoje dziecko. Jesteś przy nim. Kochasz je. Starasz się. I to jest najważniejsze. Nie jesteś idealną mamą. Ale jesteś jego mamą. A dla twojego dziecka jesteś najlepszym, co może mieć.